niedziela, 21 listopada 2010

Folklor a historia

Jednym z trudniejszych zagadnień metodologicznych, jakie napotyka na swojej drodze badanie mitologii i zwyczajów dawnych ludów, to pytanie o związek folkloru z zabytkami starożytnymi. Jeżeli stać na stanowisku pozytywistycznie rozumianej metodologii należałoby wszelkie dane etnograficzne z góry odrzucić. Co bowiem ma wspólnego ze sobą obyczajowość sprzed tysiąca lat, z tą – dajmy na to – która reprezentowana była na wsi słowiańskiej w XIX wieku? Nie da się pozytywnie odpowiedzieć na to pytanie, jeśli nie przyjmie się pewnych założeń badawczych. Założenia te rozmijają się jednak z pozytywistycznie, purystycznie, rozumianą ideą nauki, jako gromadzenia faktów. Szczęśliwie, już dość dawno filozofia nauki zarówno na przykładach logicznych, jak też historycznych, pokazała, że idea nauki, jako zbioru faktów, jest niemożliwa. Chodzi tu o niemożliwe, w praktyce naukowej, podejście bezzałożeniowe. Założeniem zaś, które w badaniu mitologii oraz historii religii warto przyjąć, jest założeniem o powiązaniu badania historycznego, z etnograficznym. Powód przyjęcia tej tezy jest czysto praktyczny. Przyjęcie tego założenia daje doskonałe rezultaty poznawcze. I dlatego badanie w perspektywie diachronicznej, w obrębie metodologii strukturalnej, pozwala na porównywanie ze sobą danych zarówno z różnych przestrzeni czasowych, jak też kulturowych. Chodzi tu o twierdzenie, że istnieje pewna powtarzalność w powstawaniu pewnych struktur myślowych. Teza ta oczywiście wymaga jakiegoś uzasadnienia. Jednym z możliwych uzasadnień jest odwołanie się do ekspresji nieświadomej części psychiki, która powoduje, że w różnym czasie i miejscu, pewne twory kulturowe są do siebie niezwykle podobne.


Można powiedzieć w tej perspektywie, że hipotezą jedynie, będzie wyrokowanie o związkach przyczynowych danych historycznych z danymi etnograficznymi. Na przykład, przypuszczeniem jest jedynie, że epos o Nartach, występujący w różnych wersjach w folklorze ludów Kaukazu, jest spuścizną historyczną po systemie mitologiczno – światopoglądowym ludności scytyjskiej. Podobnie ma się z różnymi danymi dotyczącymi mitologii słowiańskiej. Mimo to powszechność powtarzania się pewnych wątków w folklorze i historii sugeruje, że można odważyć się tu o postawienie tezy na temat związku przyczynowego. Wniosek byłby zatem następujący: folklor ludów, które były względnie izolowane od wpływu rewolucji przemysłowej XIX i XX wieku, zachował wiele zabytków kultury duchowej. Innym założeniem, jakie się tu przyjmuje, to założenie o wyjątkowym konserwatyzmie kultury ludowej.

Dla przykłady chciałbym przedstawić tu dwa przekazy, jeden historyczny, drugi etnograficzny, i pokazać w ten sposób, że czasem aż trudno powstrzymać się od wyciągania wniosku o przyczynowej zależności. Pierwszy przekaz to wzmianka Sakso Gramatyka, pochodzący z jego Gesta Danorum, na temat kultu pogańskiego na Rugii. Brzmi on następująco:

Przynoszono także w ofierze kołacz, przyprawiony miodem, okrągłego kształtu, a takiej wielkości, że dorównywał prawie wielkości człowieka. Stawiając go pomiędzy sobą a ludem, zwykł się pytać kapłan, czy Rugianie go widzą. Gdy ci odpowiadali, że go widzą, wypowiadał życzenie, aby za rok nie mogli zobaczyć. Tym życzeniem obejmował on nie tyle swoją lub ludu przyszłość, lecz pomyślny urodzaj w przyszłości w ogóle.” (1)

Świętowit z kościoła w Altenkirchen, obok dawnej Arkony.


Porównajmy teraz ten przekaz ze zwyczajem łemkowskim, który cytuje Roman Reinfuss. Oto ten fragment:

Był też zwyczaj, że ustawiano na stole kilka bochenków jeden na drugim lub stertę chleba pokrajanego do wieczerzy. Dawało to okazję gaździe, aby schować głowę za chleb i zapytać: Dity wydyte mia zza chliba?, na co dzieci musiały oczywiście odpowiedzieć, że ne. Ten prosty zabieg miał oznaczać, że zboże tak wysoko wyrośnie, iż gazda będzie mógł się w nim schować.” (2)

Te dwa przekazy opisują bardzo podobny obyczaj, zarówno strukturalnie, jak też funkcjonalnie. Zarówno bowiem przebieg ceremonii jest podobny, jak też jej powód: w celu zapewnienia sobie bogatych płodów w kolejnym roku. Można by oczywiście przypuszczać, że podobieństwo jest czysto strukturalne, tzn. że podobne zwyczaje mogą ewoluować w różnych miejscach, właśnie ze względów powtarzalności pewnych form religijno – kulturowych. Jednakże biorąc pod uwagę, że oba przekazy dotyczą Słowian, jak też, że Łemkowie byli grupą etniczną niezwykle izolowaną od wpływów rewolucji przemysłowej, można spodziewać się, że ich folklor zachował pewien archaizm wywodzący się z substratu wierzeń pogańskich. Inna sprawa, że nawet takie rozumowanie, pozostanie tylko luźną hipotezą!



Literatura cytowana:


  1. Sakso Gramatyk, Gesta Danorum (fragment) [w:] Labuda, G. (1999) Słowiańszczyzna starożytna i wczesnośredniowieczna. Antologia tekstów źródłowych. Poznań, ss. 179 – 180.
  2. Reinfuss, R. (1990)  Śladami Łemków. Wyd. PTTK „KRAJ”, Warszawa, s. 51.

Zachowane resztki kąciny w Gross Raden

1 komentarz:

  1. Na to podobieństwo zwrócił uwagę Gieysztor. Jeśli kogoś to interesuje to w jednym z rozdziałów "Świata zabobonów w średniowieczu" Olszewski dokonuje porównania zapisów folkloru średniowiecznego i XIX/XX dowodząc, że podobieństw jest mnóstwo.

    OdpowiedzUsuń