niedziela, 13 lutego 2011

Stworzenie świata po polsku

Ostatnio zakończyłem lekturę książki Adriana Mianeckiego Stworzenie świata w folklorze polskim XIX i początku XX wieku (por. też Ludowe kosmogonie a problem religii Słowian zachodnich). Książka to o tyle ciekawa, co kontrowersyjna. Dlatego chciałbym tu podzielić się kilkoma uwagami na jej temat.

Bardzo ciekawym wątkiem, którym zajmuje się autor, jest kwestia metodologii badań nad mitologią słowiańską. Wskazuje on, że zaniedbanymi źródłami dotychczas, były źródła etnograficzne. Mianecki zauważa słusznie, że jeśli chodzi o teksty historyczne, to raczej nie należy się spodziewać nowych danych. Nowe dane mogą napłynąć jedynie ze strony archeologii i właśnie etnografii. Warto zauważyć, że takie badanie podjął na gruncie polskim właśnie Ryszard Tomicki i Andrzej Szyjewski, a wcześniej badania takie przeprowadzali rosyjscy naukowcy: Uspienski, Toporov, Ivanow, Propp, aby ograniczyć się do kilku nazwisk. W tym kontekście Mianecki przytacza ciekawą obserwację, która jest właściwie analogiczna do tej, którą wcześniej uczyniłem na łamach Zalmoxisa (zob. Folklor a historia). Cytuje on zapis z IX wieku arabskiego pisarza Abū ‘Utmāna ‘Amra ibn Bakra:

Twierdzili wobec mnie mężowie spośród Słowian, eunuchowie i niekastrowani, że wąż w ich kraju przychodzi do krów, owija się około ud krowy i jej kolan aż po ścięgna u racic, potem wyciąga swój przód ku sutkom jej wymienia i pożera sutkę, a krowa nie zdoła wydać głosu. Potem długo ssie mleko, a w miarę ssania [krowa] słabnie. A kiedy jest bliska zdechnięcia [wąż] opuszcza ją. Utrzymują oni, że [taka krowa] albo zdechnie, albo też pojawi się na jej wymieniu wielki bolak, trudny do wyleczenia.” (cyt. za 1)

Podobne wierzenia rejestrowali etnografowie na terenie Polski, Ukrainy i Białorusi tysiąc lat później! Fakt ten pokazuje, że folklor jest w stanie „zakonserwować” wiele wątków mitologicznych i obyczajowych sprzed setek lat. Dlatego badając dane etnograficzne można spodziewać się poszerzenia naszej wiedzy o mitologii i wierzeniach dawnych Słowian. Nie wystarczą tu zatem badania językoznawcze i porównawcze, które prowadzone były już od lat (por. 2). Dowodem poznawczego sukcesu takich hipotez niech będą choćby dywagacje Uspienskiego na temat kultu Świętego Mikołaja i postaci Welesa. Z Welesem łączą się również ciekawe wątki, wypływające z badań etnograficznych, dotyczące jego władztwa nad lasem i zwierzętami (por. Święta przyroda) i funkcją wiedźmaka, jako sfolkloryzowanego kapłana Welesa właśnie (por. O znachorach i wiedźmakach).

Innym, bardziej kontrowersyjnym wątkiem tekstu Mianeckiego, jest główny temat książki: stworzenie świata. Stawia on dwie tezy. Po pierwsze w folklorze polskim nie ma czystego, bez dających się łatwo znaleźć wpływów obcych, przekazu o tworzeniu świata przez dwóch bogów w akcie kosmogonicznej walki. Po drugie, zakładając za niejakim Witoldem Mańczakiem, że język polski jest najbardziej archaicznym z języków słowiańskich (a nawet indoeuropejskich), można powiedzieć, że tradycja polska, jest najstarszą pośród ogólnosłowiańskiej. Szczególnie ten drugi wniosek jest zastanawiający, a wręcz szokujący. Od dość dawna większość językoznawców, historyków i archeologów zgadza się, że Słowianie należą do ostatniej fali ludów indoeuropejskich, która masowo zasiedliła współczesne sobie tereny! Również w źródłach historycznych bez wątpliwości doszukać się można Słowian dopiero w ludach Antów i Sklawinów, którzy przybyli na tereny Cesarstwa Wschodniorzymskiego ze wschodu właśnie! Teza o tak znacznej archaiczności Polaków i ich języka wydaje się być mocno dyskusyjna. Niemniej jednak, Mianecki wyciąga stąd wniosek, że wszystkie teksty Słowian wschodnich i południowych mówiące o kosmogonicznej walce bogów to zapożyczenia ugrofińskie, bogomilskie, czy inne. Mitem pierwotnym dla Słowian, a szczególnie Polaków, mówiącym o powstaniu świata, miałaby być opowieść obudowana wokół mitologemu kosmicznego jaja. Mianeckiego widać nie dziwi, że Polacy zachowali tylko ten mit, a wszyscy inni Słowianie ratowali się pożyczkami ideologicznymi od innych ludów! Warto swoją drogą zauważyć, że większość tekstów o dwóch bogach walczących ze sobą pochodzi z terenów głównie Ukrainy, gdzie też najczęściej lokalizuje się najstarsze siedziby Słowian. Mianecki zapomina również o badaniach Tomickich, które też przytacza Szyjewski, związanych z symboliką polskich (!) wycinanek ludowych obrazujących dwa ptaki (dwóch bogów?). Choćby właśnie te wycinanki pokazują, że semiotyka polskiej kultury ludowej zna mitologem dwóch bogów – ptaków. Wydaje mi się, a zdaje się, że ten pogląd wyrażają również w swych publikacjach Tomiccy, Gieysztor, Szyjewski, iż wątek kosmogonii poprzez walkę dwóch bogów, jest oryginałem prasłowiańskim (por. Pieśń o stworzeniu świata, Kowale i alchemicy, Pierwszy człowiek). Oczywiście nie przeczy to występowaniu wątku kosmicznego jaja! Skądinąd wiadomo, z danych historycznych i archeologicznych, że jaja – pisanki odgrywały ważną rolę obrzędową (choć nie zawsze do końca wiadomo jaką!). A z Polski znane są przekazy wierzeń, że zakończenie ozdabiania jaj oznaczałoby koniec świata!

Pisanki wczesnośredniowieczne, muzeum w Łodzi; fot. za stroną bialczynski.wordpress.com

Wydaje się, że opisywana przeze mnie książka jest wartościowym i potrzebnym zbiorem rozważań na temat folkloru polskiego. Gdy jednak sięga po wyjaśnienia genetyczne, tyczące się przestrzeni historycznej, hipotezy autora nazbyt wykraczają poza przyjęte obecnie poglądy, a jednocześnie pomijają pewne – wydawać się może, w świetle dotychaczowych badań – oczywiste, dane.



Literatura cytowana:

  1. Mianecki, A. (2010) Stworzenie świata w folklorze polskim XIX i początku XX wieku. Wyd. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń,  s. 143.
  2. Топоров, В. Н. Некоторые вопросы изучения славянской мифологии. [w:] Studia Mythologica Slavica, 1998, ss. 29 - 34.

3 komentarze:

  1. Nie mogę wyjść ze zdumienia, że czytamy tyle podobnych książek i wyciągamy identyczne wnioski :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło mi :) ja też miałem okazję przeżyć podobne uczucie, kiedy okazało się, że moje myślenie i rekonstrukcyjne, i artystyczne, jest zbieżne w dużym stopniu z Słowiańskim Mitem o Stworzeniu Świata Radbora i Percivala.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Po drugie, zakładając za niejakim Witoldem Mańczakiem, że język polski jest najbardziej archaicznym z języków słowiańskich (a nawet indoeuropejskich), można powiedzieć, że tradycja polska, jest najstarszą pośród ogólnosłowiańskiej. Szczególnie ten drugi wniosek jest zastanawiający, a wręcz szokujący. Od dość dawna większość językoznawców, historyków i archeologów zgadza się, że Słowianie należą do ostatniej fali ludów indoeuropejskich, która masowo zasiedliła współczesne sobie tereny!"

    Pomijając twierdzenie jakoby że polska jest kolebką Słowian (na dzisiejszy stan wiedzy, nie można kategorycznie stwierdzić, która z teorii jest słuszna). Właśnie to że Słowianie wywędrowali ostatni z prakolebki ludów europejskich jest argumentem potwierdzającym archaiczność ich języka.

    Jeśli mamy grupę ludności "praindoeuropejską", od której oddzielają się mniejsze grupki rozchodzące się po świecie. Grupy te mieszają z rdzennymi mieszkańcami zdobytych przez siebie terenów, przejmując cześć ich kultury, to właśnie lud, który podjął wędrówkę ostatni jest kontynuatorem w prostej linii pierwotnego "etosu praindoeuropejskiego" .

    OdpowiedzUsuń