Hucułowie to grupa ludności ruskiej (ukraińskiej) zamieszkująca Karpaty. Do grupy ruskich górali, oprócz Hucułów, należą również Bojkowie i Łemkowie. Charakterystyczną cechą ludności z wszystkich tych trzech grup jest to, że stanowią oni etniczny konglomerat, zarówno pod względem antropologicznym, jak też językowym. Górale karpaccy, zarówno ruscy, jak też inni – polscy, słowaccy, wołoscy, stanowili ludność względnie izolowaną od wpływów cywilizacyjnych, a mieszającą się głównie właśnie z innymi mieszkańcami Karpat, którzy częściowo – jako pasterze, prowadzili koczowniczy tryb życia. Stąd też kultura huculska mieści w sobie cechy i ruskie, i wołoskie, węgierskie, polskie, cygańskie, ormiańskie (i zapewne wiele innych!). Nie zmienia to jednak faktu, że górale ci przynależą do ukraińskiej (ruskiej) grupy językowej. Ich długa izolacja od wpływów silnie rozwijającej się cywilizacji przemysłowej spowodowała, że Huculi (jak też inni mieszkańcy Karpat) zachowali wiele archaizmów w swej kulturze.
| Sprzedawczyni, w stroju huculskim, Kosmacz, 2011; fot. autora. |
Kiedy pierwszy raz zacząłem myśleć o Hucułach? Trudno powiedzieć. Na pewno ich kulturę najpierw przybliżyła mi książka Pawła Zająca (1). Później czytałem opowieść podróżnika Michała Kruszona inspirowaną twórczością Stanisława Vincenza (2). Wreszcie był też świetny film Siergieja Paradżanowa z 1964 roku Тіні забутих предків (Cienie zapomnianych przodków), który w poetycki sposób pokazuje piękno huculskiego folkloru. Ostatecznie jednak Huculszczyznę trzeba było odwiedzić, posmakować jej i wsłuchać się w jej muzykę. To, co jest dodatkowo ujmującego w folklorze huculskim, to jego realność. To nie tylko świat zespołów folklorystycznych i domów kultury, ale to prawdziwi ludzie, którzy choć tradycyjne stroje wkładają już głównie od święta, to wciąż grają w domu swoją muzykę i śpiewają własne pieśni!
| Skrzypek, Kosmacz, 2011, fot. autora. |
Jedną z niezwykłych rzeczy w folklorze huculskim jest tendencja zdobnicza tych górali. Zdobili oni bowiem każdą używaną prze siebie rzecz, w piękny i wymyślny sposób. Pewną charakterystyczną cechą aktywności estetycznej (ale też obrzędowej) jest u Hucułów tradycja zdobienia jaj (pisania, tworzenia pisanek). Dopracowali oni swój styl pisania woskiem do perfekcji! Nie przypadkiem to właśnie w Kołomyi powstało muzeum pisanki, w którym można obejrzeć przykłady zdobienia jaj o nadzwyczajnych wzorach. Ciekawe, że Huculi zachowali też wierzenia, iż zaprzestanie pisania jaj, będzie oznaczało koniec świata (por. też Stworzenie świata po polsku). Pisanie jaj, podobnie jak zachowanie wielu innych tradycyjnych obrzędów i zwyczajów, miało być gwarantem istnienia świata (3). Można przypuszczać, że jest to echem archaicznego wierzenia związanego z mitem dotyczącym kosmicznego jaja, z którego miał wykluć się świat. Zresztą zaprzestanie pisania jaj spowodowałoby uwolnienie przykutego do skał Diabła, który miał zniszczyć świat. Diabła zna też karpacki i huculski folklor z opowieść o tworzeniu świata poprzez wspólną pracę, a później walkę z Bogiem (zobacz rozdziały Pieśń o stworzeniu świata). Zdaje się, że można widzieć w tych wierzeniach pozostałość przedchrześcijańskiego mitu o walce gromowładnego Peruna z Welesem, który zostaje ostatecznie przykuty do korzeni Drzewa Życia (lub Góry Kosmicznej). Uwalnianie się Welesa z oków związane byłoby z „wyrajaniem” się istot gadziego typu, ale też w ogóle z otwieraniem się ziemi i tworzeniem się życia po okresie zimy. Strażnikiem łańcucha jest kowal, który czuwa, aby Weles / Diabeł nie zerwał się zupełnie.
| Muzeum Pisanki w Kołomyi, fot. autora. |
Pozwolę tu sobie też zacytować długi fragment pracy Pawła Zająca. Tekst ten poświęcony jest zebraniu rekonstrukcji mitologii słowiańskiej właśnie w kontekście wierzeń huculskich:
„Jak wykazały próby rekonstrukcji mitologii Słowian dokonane przez radzieckich badaczy, pierwowzorem mitycznego konfliktu pomiędzy Bogiem i Diabłem na gruncie wschodniosłowiańskim był antagonizm dwóch bogów: Peruna i Welesa (Wołosa). Relacja pomiędzy tymi bóstwami wywodzi się z indoeuropejskiego mitu o pojedynku między Bogiem Gromu i Wężem/Smokiem. Przyczyną mitycznego konfliktu pomiędzy rywalami była w przypadku wschodnich Słowian chęć posiadania bydła.
Próby odtworzenia wizerunku Przeciwnika Gromowładcy oraz wyznaczenia mu domeny sugerują, iż najprawdopodobniej był bogiem zmarłych, skojarzonym ze sferą chtoniczną, płodnością, urodzajem, bogactwem. Przypisywano mu opiekę nad bydłem, nazywa się go >morskim bogiem< (co wiąże się z wyobrażeniem zaświatów umiejscawianych za morzem). Sferą mu przypisaną był również świat natury, dzika zwierzyna… „ (4)
Dalej, idąc za Uspienskim, Zając wywodzi od Welesa kult świętego Mikołaja. Kult tego świętego był zaś w ogóle w Karpatach, a też u Hucułów mocno obecny.
| Huculskie pisanki, zbiór autora. |
Niezależnie jednak od doszukiwania się w folklorze huculskim źródła do poznania przeszłości słowiańskich, folklor ten jest wart uwagi jako zjawisko swoiste, niezwykle barwne i bogate przecież.
| Zdobienie jajka, fot. autora, Kosmacz, 2011. |
Literatura:
1. Zając, P. (2004) O zaświatach niedalekich i cudach nienadzwyczajnych. „Nadprzyrodzone” w kulturze ludowej na przykładzie Huculszczyzny. Zakład Wydawniczy „NOMOS”, Kraków.
2. Kruszona, M. (2010) Huculszczyzna. Opowieść kabalistyczna. Wyd. Zysk i S-ka, Poznań.
3. Zając, P. op. cit. ss. 184 – 185.
4. Ibidem, s. 124.
A oto próbki huculskiej muzyki:
Gra na sopiłce
Gra na cymbałach
Na skrzypcach
Na drumlach
I na dvojnici

Czytam, poczytuję, podoba mi się tutaj :))
OdpowiedzUsuńO Hucułach, mam wrażenie, że mało się u nas mówi, wszędzie odradzają się Łemkowie i Bojkowie, a Hucułowie chyba nie. Jajka są bardzo inspirujące:) Gdzie można obejrzeć film wspomniany na początku postu? Bardzo jestem go ciekawa. Pozdrawiam serdecznie
To prawda, o Łemkach dużo, o Hucułach mniej; ale obecnie w Krakowie trwa festiwal huculski! no i poza tym Orkiestra św. Mikołaja nagrała świetny album z muzyką huculską. a film, hmm... ściągnięty z "rosyjskiego" internetu; ale może da się go łatwo znaleźć w sieci; w razie trudności mógłbym płytkę wypalić :)
OdpowiedzUsuńalbo suuper wypaśna kolekcja Siergieja Paradżanowa
OdpowiedzUsuńhttp://sputnik.filmaster.pl/notka/box-siergieja-paradzanowa-na-dvd/
Pierwszy raz z Hucułami spotkałam się na obrazach Teodora Axentowicza ("Pogrzeb huculski"). Wówczas zastanawiało mnie, co takiego było w Hucułach, że stanowili oni temat dla malarzy? Być może to coś więcej niż zwykła chłopomania czy fascynacja górami u Młodopolskich artystów. Natomiast z jajkiem/pisanką kojarzy się mi jeszcze inny obraz, a mianowicie "Autoportret z pisanką" - Jacka Malczewskiego. Cóż tu dużo pisać? Jajko - życie.
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa jak ilościowo muzykolodzy oceniliby zapożyczenia z innych kultur w muzyce huculskiej. Poza tym bardzo podobają się mi cymbały. :)
Interesujące!
no tak, temat Hucułów w malarstwie nie jest mi obcy :) ja się tam nie dziwię, dla mnie, Hucułowie to jedna z barwniejszych grup górali karpackich; na muzyce aż tak dobrze się nie znam, ale zawsze zastanawiał mnie sposób grania i śpiewu Hucułów - jest w nim coś niezwykle archaicznego!
OdpowiedzUsuńŚwietna książka Zająca i cudowny film Paradżanowa.
OdpowiedzUsuńKoniecznie muszę w tym miejscu zwrócić uwagę na trwający w tym roku festiwal Słowiańska Atlantyda poświęcony Hucułom
http://www.karpatywschodnie.pttk.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=82%3Aprogram&catid=37%3Aprogram&Itemid=1
Pewnego razu, a wracałem właśnie płytą Rynku Głównego w Krakowie z pracy, słyszę granie Huculskie, wychlam się zza Empiku, i widzę czterech Hucułów w strojach narodowych grających tą ich ukochaną muzykę - bajeczne i magiczne!!!
OdpowiedzUsuńkapela po prostu wyszła ze spotkania festiwalowego na ulicę :))