Zjawiskiem dość charakterystycznym jest obecne zainteresowanie kulturą ludową: ludowością w ogóle, a szczególnie muzyką, liryką i demonologią ludową. Nie jest to oczywiście trend nowy w kulturze. Wystarczy przywołać to romantyczną, czy też młodopolską chłopomanię. Dużo w tej chłopomani jest i dzisiaj romantyzmu. Oczywiście dzięki XIX – wiecznemu zwróceniu się w stronę wsi w ogóle zabytki kultury ludowej i tradycyjnej przetrwały do dzisiaj. Trudno sobie wyobrazić, jak wyglądałaby współczesna etnografia bez swoich romantycznych początków. Być może istniałaby, jak teraz, jako nauka, ale zapewne bez wielu materiałów, które wraz z rewolucją przemysłową XIX wieku, ginęły z ogromną prędkością.
![]() |
| Licencja public domain |
Obecnie fascynacje ludowością mają różne oblicze. Często jednak ograniczają się właśnie do uwypuklenia tego romantycznego sposobu patrzenia na świat tradycyjnej wsi. Fascynuje więc demonologia, sztuka, muzyka. Pozostaje jednak niepokój, że zapomnieniu ulega ciemna strona rzeczywistości wiejskiej. Chłop bowiem głodem przymierał, nie tylko na przednówku. Chłopa bowiem w rekrut brali! Słusznie pisze Aleksander Błachowski w swym podręczniku do „edukacji etnograficznej”:
„Z chwilą pojawienia się szlachty jako właścicieli ziemskich wieśniacza część narodu została totalnie oszukana przez współplemieńców. Prawo glebae adscripti pozbawiło ostatecznie chłopów podstawowych praw ludzkich. Dla umocnienia swojej dominacji nad zniewolonym chłopem odcięto go od oświaty i poddano edukacji proboszcza, naturalnego sprzymierzeńca właścicieli ziemi. Chłop był zmuszony wegetować w pewnej izolacji kulturowej, kontynuował więc archaiczne obrzędy, zwyczaje, wierzenia, zabiegi magiczne, zezwolono mu na stosowanie zwyczajowych praw rodzinnych. I na skutek determinant społeczno – gospodarczych oraz przywiązania do tradycji chłop stał się nosicielem najstarszych form polskiej, rodzimej kultury. W dużym stopniu tylko warunki bytowania jakie stworzono chłopom zmusiły ich do podtrzymania pierwotnego systemu samowystarczalności pod względem materialnym i duchowym.” (1)
Cytat ten wskazuje na podwójną kwalifikację zjawiska upośledzenia społeczno – gospodarczego chłopa. Z jednej strony odmówiono mu prawa do samostanowienia i poddano ogromnej presji ekonomicznej. Z drugiej zaś strony owo upośledzenie chłopstwa doprowadziło do zachowania wielu archaizmów, dzięki którym można rekonstruować dawny światoobraz, kulturę duchową, a czasem również materialną.
![]() |
| Licencja public domain |
Początki tego zjawiska związane są pewnie z powstawaniem we wczesny średniowieczu silnych ośrodków władzy książęcej, a w konsekwencji tego, tworzenia się odrębnej klasy zawodowej wojowników: drużyny. Z przekazu Ibrahim ibn Jakuba wiadomo, że już Mieszko I utrzymywał profesjonalną drużynę. A na wojaków tych, ktoś musiał pracować! Proces rozwarstwiania się społecznego jest zatem dość wczesnym zjawiskiem w kształtowaniu się kultur narodowych. Dobrym tego przykładem jest zapis z kroniki Długosza odnoszący się do czasów Kazimierza Odnowiciela (XI wiek):
„Był bowiem od dawna ustalony zwyczaj w Polsce, że szlachta i rycerze w czasie przejazdów i podróży po Królestwie żądali od wieśniaków nie tylko siana, słomy, plew, ale zboża i innych środków żywności. W razie odmowy najeżdżali i burzyli domy i spichlerze, samowolnie zaspokajali swoje potrzeby i nie tylko wypasali, ale także wydeptywali grunty wieśniaków. Nadto szlachta i rycerze, chcąc załatwić swoje prywatne, nierzadko mało ważne sprawy, chwytali po wsiach i polach konie wieśniaków. Dosiadali ich sami, albo ich służba i szybkim, niezmordowanym pędem przebywali niekiedy wielkie połacie kraju. Następstwem tego, konie męczono lub osłabiano do tego stopnia, że już [nigdy] nie mogły odzyskać [dawnych] sił, a często nawet zajeżdżano na śmierć lub uprowadzano daleko, a czasem, jeśli były dobre i ładne, przywłaszczano sobie.” (cyt. za 2)
Ludomania, którą charakteryzuje się najczęściej zafascynowanie kulturą tradycyjną, chłopską jest o tyle niebezpieczna, że zapomina często o tej drugiej stronie życia wiejskiego. Potrzeba więc czasem otrzeźwienia i przypomnienia – jak czynił to niegdyś Wyspiański – że spokój wsi, to mit. Pod znoszeniem licznych obciążeń ekonomicznych i społecznych kryła się bowiem krzywda, a pod tą krzywdą – bunt.
W tym kontekście niezwykły jest projekt muzyczny R.U.T.A. Macieja Szajkowskiego. Wśród zalewu kolejnych wydawnictw muzycznych inspirowanych muzyką ludową, duchowością ludową, lub po prostu wykonywanych przy pomocy instrumentarium tradycyjnego, projekt ten jest czymś niezwykłym. R.U.T.A. – Pieśni buntu i niedoli XVI –XX wiek, pokazują bowiem właśnie tą drugą stronę życia wsi.
Literatura cytowana:
- Błachowski, A. (2003) Etnografia. Ścieżki edukacji regionalnej. PTL, Lublin – Toruń, ss. 13 -14.
- Wrzesiński, Sz. (2007) Potępieńcy średniowiecznej Europy. Wyd. ELGIS, Kraków, ss. 88 – 89.
Film o projekcie R.U.T.A.:
Utwór Z batogami:
Utwór Precz!:


Czytając post (od początku) jakieś miałem dziwne przeświadczenie, że skończy się na tej płycie ;)
OdpowiedzUsuń na zawszepozdrawiam
:) no tak! czy mogło być inaczej? :) pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń na zawsze