czwartek, 21 lipca 2011

Wierzenia Prasłowian - dyskusja

Dwa dni temu napisał do mnie wiadomość Kazimierz Perkowski. Jest to w zasadzie komentarz do poprzedniego wpisu pt. Wierzenia Prasłowian. Za jego zgodą publikuję ten cenny komentarz wraz z moją, krótką odpowiedzią.

Kazimierz Perkowski:

„Myślę, że Długosz zasługuje na poważne potraktowanie skoro mamy informację o żywych (!) obrzędach czy wierzeniach (jakie opisuje) jeszcze długo po nim. Choćby relacja Marcina z Urzędowa o Dziewannie (jak identyfikuje Kolankiewicz), relacja o łużyckiej bogini łowów Dziwicy (Kolberg, Podgórscy), albo ostatnim polskim – publicznym obrzędzie pogańskim Joście (do1906), który nawiązuje do Jessy/Jassy, tak etymologią, zgodnością z przekazem Długosza (ofiary, miejscowe legendy kołbielskie o niebiańskim wojsku itd.), jak i umiejscowieniem w roku obrzędowym (Koźmińczyk), czy wreszcie czczona w Chorwacji do dziś Królowa Ljelja. Z resztą i Gieysztor, jako jeden z pierwszych podnosi sprawę potrzeby ponownych badań przekazu Długosza wskazując poprawność Dziędzileli i Nyji. Szkoda, że nie znał, a może nie chciał znać, przekazu Koźmińczyka, o którym obecnie Bracha pisze, że nie ma dobrego powodu by uważać przekaz za zmyślony.
Swoje wrażenia na temat książki  Jakuba Zieliny opisał także Grzegorz Niedzielski, autor również wydanej w tym roku Mitologii Plemion Prapolskich. Link do artykułu: http://www.bogowiepolscy.net/panteon-polan.html .
Artykuł ten ukazał się następnie w Tarace, gdzie wywiązała się bardzo ciekawa dyskusja z Wojtkiem Jóźwiakiem. Wszystko to zaowocowało naszym wspólnym projektem odnalezienia śladów Jessy. Prace trwają, łącznie z poszukiwaniem informatorów etnograficznych. Wyniki są już bardzo obiecujące, pojawią się publicznie w okolicach września.”

Qba:

„Co do Długosza – zupełnie nie przeczę wartościowości tego źródła; bardziej uderza mnie sposób, w jaki Pan Jakub Zielina napisał swoją książkę. Rozumiem, że to w pewien sposób ujęcie popularyzatorskie. Myślę jednak, że autor idzie w bardzo wielu miejscach na skróty i dla nie znającego tematyki czytelnika, może to być nieczytelne; a najpierw trzeba uzasadnić dlaczego Długosz jest wartościowym źródłem, potem można z niego korzystać.”


poniedziałek, 18 lipca 2011

Wierzenia Prasłowian


Kolejny raz chciałbym podzielić się na łamach Zalmoxisa kilkoma refleksjami dotyczącymi mojej lektury. Tym razem chodzi o książkę Jakuba Zielina Wierzenia Prasłowian. Książka została wydana w tym roku, więc jest świeżą pozycją wśród publikacji dotyczących wierzeń Słowian przedchrześcijańskich. 


Pierwsza sprawa, która przykuwa uwagę, jest nieco marginalna. W książce roi się bowiem od literówek. Korektorzy  - jeśli w ogóle takowi byli – nie popisali się! Jest to dość duże utrudnienie szczególnie jeśli ktoś nie jest obyty z tematem. Zniekształceniu, zepsuciu uległo bowiem wiele nazw mitologicznych i słów pochodzenia obcego. Dla czytelnika, który rozpoczyna swoje poszukiwania w temacie mitologii słowiańskiej, będzie to nie tylko utrudnienie, ale też źródło błędnej wiedzy.  

Autor książki – niewątpliwie wielki erudyta – przez 120 stron epatuje wiedzą na temat mitologii i skojarzeniami, które mają stanowić poważną pracę komparatystyczną. Książka ma zapewne ambicje komparatystyczne, niestety sposób wykonania tej pracy, czasem aż nadto przypomina swobodne skojarzenia. Wiedzy i jej rozległości nie można jednak autorowi odmówić. Brakuje jednak warsztatu.

Zaletą książki jest na pewno ogromna ilość danych etnograficznych, które stanowią egzemplifikację tez autora. Znowu pojawia się tu jednak problem swobodnego asocjacjonizmu!

Czytając książkę ciężko jest też odróżnić wagę różnych danych, na które autor się powołuje. Wygląda na to, że traktuje on na równi zarówno dane porównawcze (z mitologii indyjskiej, germańskiej, greckiej etc.), z danymi etnograficznymi i historycznymi. W zakresie danych kronikarskich brak jednak znowu rozróżnienia pomiędzy późnymi kronikami a najbardziej wartościowymi, wczesnymi przekazami. Trudno w jednym rzędzie przecież stawiać Długosza razem z Helmoldem czy Saxo Gramatykiem!

Ostatnią wadą książki, może zresztą największą, jest specyficzna tendencja autora do sprowadzania całego – domniemanego – panteonu słowiańskiego do Swaroga i Marzanny. Osobiście „wychowałem” się na publikacjach Gieysztora i Szyjewskiego. Obaj autorzy swobodnie stosowali metodę porównawczą i chętnie sięgali w badaniu do danych etnograficznych. Obaj jednak autorzy stosowali jasną argumentację i wykazywali się rzetelnym warsztatem metodologicznym. Szczególnie widoczne jest to w przypadku książki Gieysztora opartej na teorii strukturalnej! Zarówno Gieysztor, jak i Szyjewski dali obraz skomplikowania hipotetycznego panteonu słowiańskiego, a jest tam wg nich dość tłoczno! Mieli za tym mocne argumenty oparte na solidnej wiedzy wynikającej z metody strukturalnej i badań porównawczych. Trudno wyobrazić sobie, że Swaróg, to i Trygław i Świętowit i Jarowit w jednym. Bóstwa te charakteryzują się czasem zupełnie innymi, sprzecznymi atrybutami. Trzeba by tu zastosować jakąś formę teorii mówiącej o stworzeniu świata z emanującej Jedni. To jednak myślenie raczej neoplatońskie, filozoficzne, a nie pogańskie! Bliżej temu do Pseudo – Dionizego Areopagity i Mikołaja z Kuzy (Bóg jako sprzeczność, jedność przeciwieństw), niż do myślenia „pogańskiego”! 

Trudno mi książkę tą polecić, ale też ciężko odradzić. Pomimo wielu wad, może stać się ciekawą lekturą, dla obytego już w temacie czytelnika.

Tutaj natomiast można o książce jeszcze dalej poczytać: Wierzenia Prasłowian

"Z wnętrza chaty" Muzeum Wsi Kieleckiej, fot. autora.

niedziela, 3 lipca 2011

Epika bohaterska

Tematykę epiki heroicznej już wcześniej poruszałem na łamach Zalmoxisa (zob. wpis Słowo o wyprawie Igora, Junacy, wilkołaki i bohaterzy). Tym razem chciałbym właściwie tylko poprzeć pewne tezy, które wówczas tam wysunąłem. Pierwszą z nich jest teza o powszechności poezji epickiej w tradycji ludów indoirańskich, indoeuropejskich. Być może komponowanie poezji epickiej w ogóle jest cechą umysłowości tradycyjnej (a współcześnie zamieniło się w komponowanie wielotomowych opowieści, albo tworzenie eposów filmowych!). Drugą tezą, jaką wcześniej już wysunąłem, jest teza o sposobie wykonania eposu przez jego twórców / wykonawców. Chodzi tutaj o melorecytację. Trochę na ten temat było również we wcześniejszym wpisie Beowulf (zob. szczególnie ilustrację filmową!).

Tezę o oralnym (a nie pisanym) charakterze epiki heroicznej, oraz o wykonywaniu jej przy akompaniamencie muzyki udowadniało w pierwszej poł. XX wieku dwóch badaczy amerykańskich: Milman Parry i Albert Lord. Zajęli się oni badaniem żywej jeszcze wówczas tradycji epickiej Słowian południowych. Badając tradycyjną epikę bałkańską i sposób jej wykonania, wysunęli liczne hipotezy na temat epiki historycznej: homeryckiej i średniowiecznej. Jasper Griffin w swojej książęce o poematach homeryckich pisze:

Wiele pracy włożono w naszym stuleciu w teorię, znaną przede wszystkim dzięki amerykańskiemu badaczowi Milmanowi Parry’emu (1902 – 1935), według której epika Homerowa jest >poezją ustną<. Wydaje się mało prawdopodobne, aby niektóre spośród specyficznych cech poematów charakteryzowały poezję pisaną. Jest to szczególnie prawdziwe w odniesieniu do stale powtarzanych epitetów (…)” (1)

Pieśniarz używał zatem zestawu fraz, określeń i epitetów, które pozwalały mu na tworzenie nowych pieśni i poematów, jak i na ich zapamiętywanie. W tym sensie każdy pieśniarz był odtwórcą i twórcą zarazem. Używał tradycyjnych zwrotów znanych mu dzięki słuchaniu starszych pieśniarzy, ale jednocześnie sam uczył się komponować nowe pieśni. Charakterystyczne zwroty pozwalały mu zapamiętywać teksty o znacznych rozmiarach. Podczas badań terenowych Parry i Lord spotkali pieśniarza Avdo Međedovicia, którego nazwali swoim Homerem. Avdo – wytrawny pieśniarz  potrafił, przy akompaniamencie jednostrunowych gusli,   śpiewać bardzo długo. Jedną pieśń śpiewał czasem wiele dni! (por. 2).

Współczesny bałkański pieśniarz


Można sobie wyobrazić, że również w średniowieczu, szczególnie wczesnym, przedchrześcijańskim (gdzie tradycja heroiczna była bardzo żywa) powszechni byli pieśniarze, którzy komponowali i opowiadali pieśni przy akompaniamencie instrumentów. Był więc może Beowulf recytowany przy dźwiękach liry (takiej jak np. znalezionej w Sutton Hoo). Na słowiańszczyźnie zaś opowieściom o czynach bohaterów może towarzyszyły gęśle. U Finów zaś opowieści o Väinämöinenie i innych bohaterach Kalevali wykonywano w towarzystwie kantele.

Bałkański instrument gusli



Literatura:

  1. Griffin, J. (1999) Homer. Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa, s. 27
  2. Lord, A. B. (2010) Pieśniarz i jego opowieść. Wyd. UW, Warszawa.

Współczesny guślarz: