poniedziałek, 18 lipca 2011

Wierzenia Prasłowian


Kolejny raz chciałbym podzielić się na łamach Zalmoxisa kilkoma refleksjami dotyczącymi mojej lektury. Tym razem chodzi o książkę Jakuba Zielina Wierzenia Prasłowian. Książka została wydana w tym roku, więc jest świeżą pozycją wśród publikacji dotyczących wierzeń Słowian przedchrześcijańskich. 


Pierwsza sprawa, która przykuwa uwagę, jest nieco marginalna. W książce roi się bowiem od literówek. Korektorzy  - jeśli w ogóle takowi byli – nie popisali się! Jest to dość duże utrudnienie szczególnie jeśli ktoś nie jest obyty z tematem. Zniekształceniu, zepsuciu uległo bowiem wiele nazw mitologicznych i słów pochodzenia obcego. Dla czytelnika, który rozpoczyna swoje poszukiwania w temacie mitologii słowiańskiej, będzie to nie tylko utrudnienie, ale też źródło błędnej wiedzy.  

Autor książki – niewątpliwie wielki erudyta – przez 120 stron epatuje wiedzą na temat mitologii i skojarzeniami, które mają stanowić poważną pracę komparatystyczną. Książka ma zapewne ambicje komparatystyczne, niestety sposób wykonania tej pracy, czasem aż nadto przypomina swobodne skojarzenia. Wiedzy i jej rozległości nie można jednak autorowi odmówić. Brakuje jednak warsztatu.

Zaletą książki jest na pewno ogromna ilość danych etnograficznych, które stanowią egzemplifikację tez autora. Znowu pojawia się tu jednak problem swobodnego asocjacjonizmu!

Czytając książkę ciężko jest też odróżnić wagę różnych danych, na które autor się powołuje. Wygląda na to, że traktuje on na równi zarówno dane porównawcze (z mitologii indyjskiej, germańskiej, greckiej etc.), z danymi etnograficznymi i historycznymi. W zakresie danych kronikarskich brak jednak znowu rozróżnienia pomiędzy późnymi kronikami a najbardziej wartościowymi, wczesnymi przekazami. Trudno w jednym rzędzie przecież stawiać Długosza razem z Helmoldem czy Saxo Gramatykiem!

Ostatnią wadą książki, może zresztą największą, jest specyficzna tendencja autora do sprowadzania całego – domniemanego – panteonu słowiańskiego do Swaroga i Marzanny. Osobiście „wychowałem” się na publikacjach Gieysztora i Szyjewskiego. Obaj autorzy swobodnie stosowali metodę porównawczą i chętnie sięgali w badaniu do danych etnograficznych. Obaj jednak autorzy stosowali jasną argumentację i wykazywali się rzetelnym warsztatem metodologicznym. Szczególnie widoczne jest to w przypadku książki Gieysztora opartej na teorii strukturalnej! Zarówno Gieysztor, jak i Szyjewski dali obraz skomplikowania hipotetycznego panteonu słowiańskiego, a jest tam wg nich dość tłoczno! Mieli za tym mocne argumenty oparte na solidnej wiedzy wynikającej z metody strukturalnej i badań porównawczych. Trudno wyobrazić sobie, że Swaróg, to i Trygław i Świętowit i Jarowit w jednym. Bóstwa te charakteryzują się czasem zupełnie innymi, sprzecznymi atrybutami. Trzeba by tu zastosować jakąś formę teorii mówiącej o stworzeniu świata z emanującej Jedni. To jednak myślenie raczej neoplatońskie, filozoficzne, a nie pogańskie! Bliżej temu do Pseudo – Dionizego Areopagity i Mikołaja z Kuzy (Bóg jako sprzeczność, jedność przeciwieństw), niż do myślenia „pogańskiego”! 

Trudno mi książkę tą polecić, ale też ciężko odradzić. Pomimo wielu wad, może stać się ciekawą lekturą, dla obytego już w temacie czytelnika.

Tutaj natomiast można o książce jeszcze dalej poczytać: Wierzenia Prasłowian

"Z wnętrza chaty" Muzeum Wsi Kieleckiej, fot. autora.

3 komentarze:

  1. Witam,
    Miło mi, że moja książka została zauważona a tym bardziej, że toczy się wokół niej dyskusja. Chciałbym odpowiedzieć na przedstawione przez autora zastrzeżenia.

    -Tak jak napisałem o wiarygodności źródła świadczy nie jest odległość w czasie od opisywanego faktu historycznego. Najważniejsze jest to co w sobie przekaz zawiera. Struktury opisujące rzeczywistość potrafią nie zmieniać się przez tysiąclecia. Przedstawiając przykłady porządkuje je zgodnie z ich zbieżnością z rekonstruowanymi strukturami praindoeuropejskimi.
    -Wiele atramentu przelano w kwestii panteonu Długosza. Myślę, że niepotrzebnie, ponieważ jest on stosunkowo wiarygodnym historykiem. Wątpliwości co do tego zasiał na dobre Aleksander Brukner, dla którego informacje Długosza pozostawały w sprzeczności z teorią ewolucjonizmu. Nie mając argumentów Brukner po prostu uznał, że Długosz polski panteon sobie zmyślił. W rzeczywistości można to powiedzieć o autorach wszystkich źródeł z owych czasów.
    -Na podstawie teonimu Jessa, powstało już wiele spekulacji. Nie ma potrzeby wyważać otwartych drzwi. Niestety mamy za mało danych, żeby przyjąć którąś jako pewnik. Jeżeli zaufamy Długoszowi to Jessa odpowiada Perunowi, a ten został zrekonstruowany dość dokładnie..
    - Przedstawiona przeze mnie teoria nie redukuje wcale panteonu do dwóch bóstw! Ja tylko wyróżniam dwa typy struktur: dwódzielną do której należał np. Swaróg i Marzanna oraz trójdzielną, którą najdoskonalej wydają się tworzyć Swarożyc, Perun i Weles - co zresztą nie jest odległe od tego co twierdzi A. Szyjewski. Nie zmienia to faktu, że mogła istnieć pewna liczba bóstw, która nie daje się ująć w ramy takich struktur - jednakże nie ma sensu na ich temat mówić, bo nie mamy sposobu na ich rekonstrukcję. Po drugie w obrębie danej kategorii istnieć mogło więcej niż jedno bóstwo - np. trudno powiedzieć czy Swarożyc i Daćbóg byli uznawani za tego samego boga. Faktem jest jednak, że obaj pasują do danego miejsca strukturze. To samo można powiedzieć o Odysie i Hermesie albo Odynie i Loku. Nie trudno wyobrazić sobie sytuacje, gdy dwa pokrewne plemiona nazywają różnymi przydomkami tego samego boga, a potem, gdy wtórnie się jednoczą uznają istnienie dwóch odrębnych bogów. Albo gdy czyn boga staje się niezrozumiały i odrażający, zaczyna się go przypisywać boskiemu odpowiednikowi.
    Wyraźnie trzeba zaznaczyć, że henoteizm - wiara w jednego niebiańskiego boga, ponad bogami - a właściwie w jakiś sposób jednoczący ich w sobie - jest znany w wielu religiach - choćby w myśli indyjskiej. Twórcą tej koncepcji wcale nie jest Platon - wręcz przeciwnie, filozof ten rozwinął jedynie pradawną koncepcję.
    -Kwestia braku dobrej merytorycznej korekty wynika niestety z realiów panujących na rynku wydawniczym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za Pański komentarz. Niewątpliwie potrzebna była tu wypowiedź autora! Myślę, że to co jest najważniejsze - jeśli chodzi o uprawianie humanistyki, czy nauki w ogóle, to uprawianie dyskusji. W tym sensie Pana książka spełnia bardzo ważną rolę, prowokuje dyskusję! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń