Tym razem nie będzie o mitologii. Albo inaczej - mitologia będzie w tle. Będzie w domyśle, jako system wierzeń i przekonań ludzi, którzy na długo zachowali ją w sercach; głęboko w Karpatach.
Ponownie powracam do Hucułów (wcześniej już pisałem o nich w rozdziale Cienie zapomnianych przodków). Tym razem jednak znów z bardziej osobistą refleksją. Hucułowie fascynują, przyciągają. Zdobnictwo ich strojów jest wyjątkowe, tworzą piękne pisanki; wzory wyryte na drewnianych i skórzanych przedmiotach są niezwykłe. To, co jednak ujmuje mnie najbardziej w Huculszczyźnie, to grażda.
| Grażda, widok z zewnątrz, skansen pod Haliczem, fot. autora. |
Czym jest zatem grażda? To forma architektoniczna. To typ zabudowy charakterystyczny dla Hucułów właśnie. Grażda stanowi warowne schronienie. Jest to obronne dworzyszcze, które chroni dobytek i życie gospodarzy. Grażda to labirynt, w którym toczyło się rodzinne i gospodarskie życie. Swą formą – zamkniętą przestrzenią chronioną wysokim parkanem – grażda ewokuje poczucie bezpieczeństwa i zakorzenienia.
Stanisław Vincenz w Prawdzie starowieku (1) tak opisywał grażdę:
„Szczególnie obronne, nawet warowne były chaty dawne, zwane grażdami. Widocznie budownictwo grażdowe istniało od dawna i trwało wcale długo. Bo umiejętność zwierania i spajania budynków znalazła osobliwy wyraz w mistrzostwie dachów, daszków, skrzydeł dranicowych i wieżyc. Nowe chaty igrają światłem i jasnością, lecz grażdy nie wyłącznie bywały surowe i poważne. Jak misterne kołyski swych rodów lubowały się w różnych skrytkach i zakątkach. W grze cieni i mroku. Im dalej od świata, im bardziej własne światło, im bardziej grażda jest jakby dalszym ciągiem rzeźbionej jaskini, tym bardziej swoja jej dola (…) Bywają grażdy obszerne i malutkie, w szczegółach styl ich nieco samowolny. Każda nieco inna, ale zasada ta sama, że po obu stronach chaty otacza je tabor zabudowań gospodarczych z dachami niższymi od chat a spadającymi na zewnątrz. Tu i tam, gdzie tylko zdołają się wepchnąć, tulą się do nasady chaty, a wybiegają poza nią. Stąd skrzydła te zowią się przytuły. Zwarcie, szczelnie, nierozerwalnie jak rodzina dachów, jak czubate a harde pisklęta garną się do swej wielkiej kwoki dachy przybudówek (…) Szeregi budynków otaczają się palisadami krytymi przez strome daszki, co spadają na obie strony, a pod daszkiem kryją się w palisadzie otwory jak małe okienka, dzięki nim palisada ma wygląd strzelnicy i niejednokrotnie bywała strzelnicą. W środku palisady góruje nad nią brama dla obrony i dla wypadu”.
| Wnętrze grażdy, fot. autora. |
Tak chciałoby się zamknąć w przestrzeni grażdy: bezpiecznej, warownej, swojskiej! Przestrzeń taka, jak żadna inna przywołuje skojarzenie gniazda rodzinnego, warownego gródka, siedziby rodu. Grażda daje zakorzenienie, którego brak w obecnej przestrzeni architektonicznej i urbanistycznej!
| Wewnątrz grażdy, fot. autora. |
Literatura:
1 Vincenz, St. (2002) Na wysokiej połoninie. Prawda starowieku. Wyd. Pogranicze, Sejny, ss. 50 - 51
Huculszczyzna obecnie, okiem kamery:
Widziałam podobna w skansenie we Lwowie. Świetna rzecz. Ale to się kiedyś mieszkało :)
OdpowiedzUsuń na zawszea tak, we Lwowie też w skansenie jest grażda, brakło mi zdjęcia stamtąd;
OdpowiedzUsuń na zawszejakbym miał wybierać, to właśnie mieszkałbym w czymś takim :)
pozdrawiam.