środa, 15 lutego 2012

Bestiariusz

Fot. na podstawie rysunku Witolda Vargasa

Kontynuując podróż po świecie tekstów dotyczących mitologii, podań, legend i mitów natrafiłem na dość szczególną pozycję autorstwa Pawła Zycha i Witolda Vargasa pt. Bestiariusz słowiański. Rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach (Wyd. BOSZ, 2012). Książka ta jest w pewien sposób szczególna. Nie jest próbą napisania mitologii, czy demonologii na nowo, jak czynił to Białczyński. Nie jest też opracowaniem naukowym - folklorystycznym, religioznawczym czy innym. To książka popularna o charakterze leksykonu. W pewien sposób wpisuje się w postmodernistyczną praktykę pisarską, poprzez symulowanie prawdziwości. Czyta się więc bestiariusz, jak gdyby opowiadał o prawdziwych istotach. Nie jest to jednak - co wcześniej już zaznaczałem - symulacja mitologii, jakiej dokonał Białczyński. Leksykon jest oparty faktycznie na danych folklorystycznych. Jest też daleko idącym uproszczeniem. Nie różnicuje bowiem demonów ze względu na pochodzenie (chrześcijańskie vs pogańskie), genealogię, czy nawet autentyczną rodzimość demona. Podobnie nie próbuje znaleźć - tam gdzie można - miejsca, dla przynajmniej niektórych istot, w panteonie bóstw słowiańskich. Niemniej książka jest ciekawym zestawieniem bardziej i mniej znanych demonów znanych z tekstów folkloru. Rozświetla również często funkcję danego stworzenia, wraz z odniesieniem jej do codzienności człowieka. Głównym jednak atutem książki są wspaniałe ilustracje. Chociaż przedstawienia demonów wydają się być tworem fantazji autorów, wzbogacają w niezwykły sposób odbiór książki. Skądinąd warto zauważyć, że stworzenia przedstawiane w książce, mają dość potworny i straszny wygląd. W tym sensie nie "oszczędzają" odbiorcy; podobnie zresztą jak baśnie, choćby te ze zbioru braci Grimm.

Vodianoj (Wodnik) wg Bilibina.
Licencja public domain

A to inny, internetowy, demonologikon: Bestiariusz słowiański.

Domowy wg Bilibina
Licencja public domain


0 komentarze:

Prześlij komentarz