piątek, 2 sierpnia 2013

Na tropie Indoeuropejczyków

Mało jest wciąż publikacji wielkiego badacza mitologii i epiki indoeuropejskiej Georgesa Dumezila po polsku. Jedną z nich jest zbiór jego rozmów z Didier Eribon pt. Na tropie Indoeuropejczyków. Mity i epopeje (PWN, 1996). Tytuł jest niestety mylący, bo treścią rozmów jest przede wszystkim życie Dumezila, a mało tam rzeczy teoretycznych. Jedna z wypowiedzi Dumezila wzbudziła jednak moją szczególną uwagę w kontekście prac nad rekonstrukcjami starożytności słowiańskich, które spontaniczne i w wielu miejscach, mają teraz miejsce. Wiele było już na ten temat przy okazji książki Wierzenia Prasłowian. Pisałem o tym też we wpisie Baba Jaga i Smok. Pisałem tam głównie o mym sceptycznym nastawieniu w stosunku do metody - albo braku metody - porównawczej, jaką stosują amatorzy starożytności słowiańskich. Pisał o tym, jak się okazuje, również sam Dumezil, choć niejako to własnie on odnowił ideę badań porównawczych w mitologii.

Georges Dumezil


Dumezil (1996, ss. 16 - 17) w rozmowie z Eribon stwierdza:

"Ja z ambrozją, i Centaurami rozumowałem...: mamy w greckim ambrosia, a w sanskrycie amrta - to prawie to samo słowo, musiała więc istnieć począwszy od języka indoeuropejskiego jakaś mitologia >napoju nieśmiertelności<. Niestety bardzo niewiele z ustalonych w ten sposób relacji, nawet pod nazwami tak wspólnymi lub sąsiednimi, da się jeszcze dzisiaj utrzymać... Onomastyczne podobieństwo pomiędzy Uranosem i Waruną wydawało się dziewietnastowiecznym mitologom oczywiste. Ale po tym jak fonetyka porównawcza stała się bardziej rygorystyczna, lingwiści wykazali, że ta oczywistość była złudna. Podobnie w przypadku flamen i brahmana: tak, słowa te podobne są do siebie z oddali - mówili - ale z bliska zestawienie spółgłosek, h w słowie sanskryckim, sama forma rdzenia, którą należało zakładać, przedstawiają trudności nie do przezwyciężenia. Ponieważ tak z tym jest, powiedziałem sobie, pozostawmy więc kwestie lingwistyczne na boku i porównajmy typy i sposoby działania osób noszących te imiona; jeśli w ich definicjach, w ich zachowaniach pojawiają się uderzające zbieżności, fonetycy będą musieli się do nich dostosować. Niestety porównanie, gdy dotyczy pojedynczych kwestii, a nie choćby nawet niezbyt złożonej struktury, łatwo popada w dowolność. Otóż w tradycyjnych problemach, które próbowałem przedstawić na nowo i rozwiązać, prześladowało mnie jakby fatum arbitralności."

Czyżby zatem znowu zsuwamy się w XIX wiek?????

4 komentarze:

  1. Jest tez inna ksiazka tegoz Eribona pt. "Faut-il brûler Dumézil ? : Mythologie, science et politique"/"Czy nalezy spalic Dumézila? Mitologia, nauka i polityka", o powiazaniach Dumézila-naukowca z ideologia nazistowska, o ktorych dosc dawno kraza pogloski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Ja jak zwykle piszę komentarz nie w temacie :) Właśnie czytam dość zajmującą książkę "dom nad Oniego" Mariusza Wilka i jest tam kilka słów, trzy strony zaledwie o ludach północnej Karelii o Skomorochach i Wołoczebnikach. Zajmujące! Czy Wasza grupa Skomorochy również jest, podobnie do Gardzienic z ich początków, wędrowna? Zajmujecie się sztuką w szerokim tego słowa znaczeniu?

    OdpowiedzUsuń
  3. wszystko jest tutaj: http://skomorochy-teatr.blogspot.com/
    nic dodać, nic ująć!

    OdpowiedzUsuń