niedziela, 6 października 2013

Bałkany wyobrażone

Bałkany to osobliwe miejsce. Może bardziej miejsce wyobrażone niż realne. Dlatego może najbardziej adekwatnym językiem ich opisu jest język magicznej literatury, takiej jaką uprawia Milorad Pavić.

Bałkański krajobraz, Siedmiogród, fot. autora.

Božidar Jeziernik w swojej książce Dzika Europa. Bałkany w oczach zachodnich podróżników (1) opisuje specyficzny status Bałkanów, szczególnie tej części, która wpisała się w specyficzny twór polityczny i kulturowy, jakim była Jugosławia. Bałkany jugosłowiańskie były miejscem peryferyjnym, w Azji i w Europie jednocześnie. Nabrały statusu terra incognita Europy. Stały się miejscem dla zachodnich podróżników dzikim i barbarzyńskim. Można by powiedzieć językiem psychoanalizy, że stały się miejscem, w które swobodnie można projektować własną agresję, dzikość, nierozumność i barbarzyństwo. Były - i są nadal - Bałkany miejscem spotkania się islamu i chrześcijaństwa, tradycji katolickiej i prawosławnej, antycznego śródziemnomorza z średniowiecznymi barbarzyńcami, Rzymu z Konstantynopolem, Europejczyków z Turkami.

Stały się też Bałkany miejscem, o którym myśli się z pewnego rodzaju trwogą, pamiętając o wojnach, jakie przetaczały się przez to miejsce przez cały XX wiek. Slavoj Žižek we wstępie do swojej książki Metastazy rozkoszy (2) zauważa:

"Moje doświadczenie wiele mi mówi, co dla zachodniego spojrzenia jest rzeczywiście nieznośne w bałkańskim konflikcie. Wystarczy odwołać się do typowych doniesień z oblężonego Sarajewa. Reporterzy rywalizują ze sobą o to, który z nich wynajdzie bardziej odrażającą scenę: rozerwane na strzępy dziecięce ciała, zgwałcone kobiety, zagłodzeni więźniowie. Wszystko to jest doskonałą pożywką dla zachodnich oczu. Jednak media są znacznie bardziej oszczędne w słowach dotyczących innego faktu: mieszkańcy Sarajewa rozpaczliwie próbują zachować pozory normalnego życia Uosobieniem tragedii Sarajewa jest pewien starszy człowiek, urzędnik, który każdego dnia, tak jak przed wojną, idzie pieszo do biura, choć na którymś skrzyżowaniu musi przyspieszyć kroku, ponieważ na pobliskim wzgórzu czai się serbski snajper; jest nim działająca >normalnie< dyskoteka, mimo że w tle słychać wybuchy bomb, i młoda kobieta przedzierająca się przez ruiny do sądu, aby dostać rozwód, bo w ten sposób będzie mogła zacząć nowe życie z kochankiem; wreszcie numer bośniackiego miesięcznika poświęconego kinu, który ukazał się wiosną 1993 roku i zamieścił eseje o Scorsesem i Almodavarze... To nie różnica jest nieznośna. Nieznośny jest natomiast fakt, że w pewnym sensie żadnej różnicy nie ma: nie ma w Sarajewie egzotycznego, spragnionych krwi >Bałkańczyków<, są tam po prostu normalni obywatele, tacy sami jak my".

Podobne uwagi, dotyczące "normalności" mieszkańców Półwyspu Bałkańskiego, a jednocześnie tworzenia z nich wyobrażonego tworu, poczynili: wspomniany już Božidar Jeziernik i Maria Todorova (3). 

Obserwacja Žižka jest ciekawa szczególnie dlatego, że okazuje się iż wiele łączy same narody bałkańskie; często okazuje się, że żadnej różnicy nie ma

Różnic oczywiście jest wiele. To paradoksalny wniosek! Dlatego pewnie idea jugoslawizmu okazała się niemożliwa. Ale też różnic w pewnym sensie nie ma. Dlatego okazało się, że idea jugoslawizmu była w ogóle możliwa!

Jednym z najważniejszych zabytków dla historii średniowiecznej Serbii, Bośni i Chorwacji jest Latopis Popa Duklanina. Jest to zabytek kontrowersyjny, bowiem nie wszyscy zgadzają się z jego średniowiecznym rodowodem. Wiele jednak przemawia że powstał ok XII wieku. Jest on ważny dla historii zarówno Serbów, jak Chorwatów i Bośniaków, choć napisał go najprawdopodobniej przedstawiciel pozostałej w Duklji ludności rzymskiej. Takiej, która dała początek późniejszym Wołochom i Rumunom.

Ruiny naddunajskiej twierdzy bizantyjskiej, Serbia, fot. autora.

Jednym z bardziej znanych i ciekawych zjawisk w folklorze południowosłowiańskim jest wykonywanie epickich pieśni miłosnych, ale głównie bohaterskich, do akompaniamentu jednostrunowych gusli. Pieśni te wykonują Chorwaci, Bośniacy, Serbowie, Czarnogórcy, Bułgarzy. Jeden z głównych bohaterów pieśni odwołujących się tematyką do średniowiecza jest królewicz Marko; śpiewali o nim zarówno na terenach byłej Jugosławii, jak i w Bułgarii. Rigels Halili (4) w swojej pracy poświęconej tradycjom pieśniarzy na Bałkanach pokazuje, że wykonywali pieśni zarówno Słowianie, jak i Albańczycy. Jedni nazywali - ten sam skądinąd instrument - mianem gusli, drudzy lahutą. Jedni nazywali pieśniarza guslar, drudzy - lahutar. Zarówno Słowianie, jak też Albańczycy próbowali zawłaszczyć sobie tę tradycję i wpisać ją do swojej tożsamości kulturowej, tej tożsamości, która ma ich wzajemnie odróżniać.

Ruiny kościoła w południowej Serbii, X wiek, fot. autora.

Bałkany okazują się w pewnym sensie nie różnić od innych części Europy. Okazuje się również, że w swej różnorodności są spójne i jednolite. 

To co wyróżnia Bałkany, to zapisana w nich pamięć i historia ludów i królestw, których już nie ma: Traków, Daków, Rzymian, Bizantyjczyków, Awarów i tureckich Bułgarów.

Wnętrze kościoła średniowiecznego, Serbia, XI -XII wiek; fot. autora.
Literatura cytowana:
1. Jeziernik, B (2013) Dzika Europa. Bałkany w oczach zachodnich podróżników. Universitas, Kraków.
2. Žižek, S. (2013) Metastazy rozkoszy. Wyd. KR. Warszawa.
3. Todorova, M. (2008) Bałkany wyobrażone. Wyd. Czarne, Wołowiec.
4. Halili, R. (2012) Naród i jego pieśń. WUW, Warszawa.

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy blog, cieszę się, że na niego trafiłam. Zdecydowanie jednak nie jestem fanką Żiżka i jakoś tak wszystko co mówi jest umniejszone w moich oczach przez wypowiedź na temat wydarzeń w Pradze. Bardzo niehumanitarnie jak na humanistę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za pochwałę. Co do Zizka, to ma on wiele kontrowersyjnych wypowiedzi; nie on jeden i nie on pierwszy! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń