Michel Foucault w Historii szaleństwa próbował dokonać rekonstrukcji historii dyskursu zaburzeń psychicznych. Przedstawił on losy choroby psychicznej, jako przeplatanie się dyskursu Rozumu i Nierozumu. Rozum to klasyczny Logos. Nierozum, to ta część ekspresji ludzkiego ducha, która wymykała się aktualnemu standardowi rozumowości. Można powiedzieć, na co wskazuje sam Foucault, że dopiero psychoanaliza uczyniła wysiłek by zbliżyć oba dyskursy. Próbowała zrozumieć fenomeny Nierozumu. To owa cała psychopatologia życia codziennego. Psychoanaliza bowiem, jak podkreślał Ricoeur, to głównie badanie oscylacji sensu. Dlatego jej główne dzieło i kluczowe hasło to Traumdeutung: objaśnianie marzeń sennych. Pod owe marzenia senne równie dobrze można podstawić inne wytwory indywidualnego człowieka (mitologia indywidualna), jak też teksty folkloru, mitologii, religii, kultury.
| Bosch: Leczenie głupoty Licencja public domain |
W średniowieczu, zanim jeszcze Rozum na dobre rozgościł się w kulturze, fenomeny szaleństwa były bliskie jego fenomenom. Paradygmatem racjonalności dla chrześcijańskiego średniowiecza była bowiem wiara widziana oczami neoplatoników, a później tomistów. W obszarze tego, co racjonalnie pojmowalne było również opętanie przez złego ducha, diabła. Dlatego też szaleńcy mogli mieć status grzesznych (choć i ci odstąpili od rozumnych prawideł wiary), lub świętych (podobno słynny Szymon Słupnik mógł być człowiekiem chorym; przypisuje się mu bowiem katatoniczną formę psychozy). Dopiero późne średniowiecze i renesans przyniosły zjawiska statku głupców (Narrenschiff) i wieży głupców (Narrenturm).
![]() |
| Narrenschiff Licencja public domain |
I wtedy zaczęły się praktyki wykluczania i usuwania szaleńców poza obręb „zdrowego” społeczeństwa. Można jednak ukuć takie prawidło: im dalej od przewrotu cywilizacyjnego, tym bliżej siebie zjawiska Nierozumu i Rozumu. Okazuje się bowiem, że wszędzie tam gdzie pozostawała tradycyjna wizja świata i człowieka, sięgająca wyobrażeń pogańskich, szaleństwo bliskie było świętości, albo opętania rozumianego, jako forma choroby. Tak jak ktoś mógł cierpieć z powodu gośćca, tak samo mógł być oczarowany. W kulturze ludowej zachowały się długo sposoby tłumaczenia problemów psychicznych poprzez fenomeny rzucania uroku, oczarowania, zasłuchania się, przestrachu, opętania przez złe duchy (1). Przez długie lata w Europie Zachodniej szaleńców i ludzi upośledzonych zamykano w miejscach odosobnienia. Na wschodzie zaś spełniali oni funkcję dziada wędrownego, głupka wioskowego – bożego głupca, lub jak zwali go Słowianie wschodni: jurodiwego (2). Co ważne, objawów szaleństwa nie traktowano jako wykroczeń przeciwko porządkowi, przeciwko Rozumowi. Była to chwilowa słabość, lub przypadłość zesłana przez siły wyższe, ale zawsze mieściła się w tym, co normalne. Powieść minionych lat opowiada pod datą 1019r, jak zmysły postradał książę Świętopełk, który uciekał z Rusi po przegranej z Jarosławem Mądrym:
„Pod wieczór zaś zwyciężył Jarosław, a Świętopełk zbiegł. I gdy uciekał, napadł go bies, i osłabły jego kości, nie mógł siedzieć na koniu i niesiono go na noszach. Uciekający z nim przynieśli go do Brześcia. On zaś mówił: >Uciekajcie ze mną, gonią za nami< I ni było nikogo, co by za nimi gonił, i uciekali z nim. On zaś w niemocy leżał i, zerwawszy się mówił: >Oto gonią, o, gonią, uciekajcie!< Nie mógł wytrwać na jednym miejscu i przebiegł przez ziemię lacką, ścigany Bożym gniewem; i przebiegłszy w pustynię między Lachami i Czechami, zakończył marnie żywot swój w tym miejscu.” (3)
Wydaje się, że – być może z powodu schorzenia somatycznego – Świętopełka zaczęły nachodzić urojenia prześladowcze. Dla kronikarza, rzecz chyba niejasna, schorzenie powodowane było karą boską za złamanie prawa społecznego (sprowadzenie Bolesława Chrobrego przeciwko bratu i krajanom), lub przez opętanie siłami biesowskimi. Zapewne łatwo było kronikarzowi przyznać, że bies jest tu tylko narzędziem w rękach Boga, ale zapewne nie przypadkowo wymienia tu właśnie biesa – postać z demonologii pogańskich Słowian.
![]() |
| Bies wg Bilibina Licencja public domain |
Mniej więcej w tym samym czasie w południowej i zachodniej Europie rozwijała się medycyna, której korzenie tkwiły jeszcze w starożytności (w dużej części przekazywanej przez medyków arabskich). Od wieku XI we Włoszech dominowała tzw. szkoła medyczna z Salerno. Pod wpływem jej idei znalazło się wiele medyków i mniszek „oświeconego” XII wieku, m.in. słynna Hildegarda z Bingen (1098 – 1179). Główną wówczas znaną i konceptualizowaną chorobą nerwową była histeria, której przyczyn już w starożytności doszukiwano się w wędrującej po ciele macicy. Inne problemy tłumaczono strukturą i ekonomią płynów cielesnych, które wyznaczały stan choroby, ale też podstawowe typy temperamentu: choleryczny, melancholiczny, sangwiniczny i flegmatyczny (4). Warto jednak pamiętać, że zarówno Hildegarda, jak też inni medycy tego czasu byli biegli w stosowaniu leczniczym różnych ziół. Być może dopomogła im w tym tradycja, przekazywana przez pokolenia wśród ludu. Wszak chrześcijaństwo Hildegardy nie było tym samym, które znane jest z kolejnych wieków, a na które ślad swój odcisnęła mocno Święta Inkwizycja. Mniszki Hildegardy w trakcie świąt przebierały się na biało i nosiły wianki z kwiatów! Jeszcze w XIII wieku w opactwach mogły powstać teksty takie, jak te które Carl Orff wybrał do swojego oratorium Carmina Burana. Te łacińskie, francuskie i bawarskie teksty opowiadają przecież o radości, miłości i seksie. Dopiero później cielesność i Nierozum zamknięto już całkowicie w celi grzechu i szaleństwa. Był to początek praktyk wykluczania, które zdominowały dyskurs seksualny i medyczny przez następne wieki. Tylko kultura ludowa częściowo zachowała otwartość dla zjawisk miłości, seksualności i psychicznego splątania.
![]() |
| Hildegarda z Bingen Licencja public domain |
Literatura cytowana:
- Syryczyńska, G. (1996) Etiologia zaburzeń i chorób psychicznych oraz zapobieganie im według wierzeń słowiańskich. [w:] Nowiny Psychologiczne 4, ss. 47 – 63.
- por. Libera, Z. (2003) Znachor w tradycjach ludowych i popularnych XIX – XX wieku. Tow. Przyjaciół Ossolineum.
- Powieść minionych lat (1999) Bibliotek Narodowa, s. 113.
- Mayer, J. G. (2010) Tajemnice sztuki medycznej średniowiecznych zakonnic. Wyd. WAM, Kraków.







