W nadchodzącym numerze czasopisma Psychoterapia Psychodynamiczna w Polsce ukaże się napisana przez mnie recenzja książki Antonello Correale Potęga obrazów. Nadmiar zmysłowości w psychozie, traumie i zaburzeniu borderline.
Poniżej prezentuję początkowy fragment tego tekstu:
Prezentowana tutaj recenzja dotyczy książki włoskiego psychoanalityka i psychiatry Antonello Correale Potęga obrazów
(2023). Pozycja ta jest bogata w treść, czasem niezwykle gęsta, dlatego
nie będą tu omawiane wszelkie treści, które znalazły się w książce.
Zainteresowany czytelnik będzie mógł zapewne znaleźć sam interesującego
go wątki i partie tekstu. Przyjmując ten punkt wyjścia, na początku
chciałbym tutaj w pierwszej kolejności umieścić tekst Correale w
kontekście szerszego trendu i zjawisk, które można obserwować w
psychoanalizie, oraz nakreślić pewne charakterystyczne cechy narracji,
jaką tworzy autor. Dopiero w drugiej kolejności zaprezentuję niektóre z
wątków – mam nadzieję, że te najciekawsze – przedstawianych w książce.
Przede wszystkim warto zaznaczyć, że prezentowana publikacja nie jest
typową książką psychoanalityczną, jeśli takowa w ogóle istnieje.
Właściwie jest pozbawiona tradycyjnych winiet klinicznych. Raczej
koncentruje się na opisie pewnych zjawisk, na próbie uchwycenia
szczególnych prawidłowości i powtarzalności, których wspólnym
mianownikiem są tytułowe pojęcie nadmiaru zmysłowości. Nie unika również
pytań właściwie filozoficznych, lub kulturoznawczych, socjologicznych.
Szczególnie w końcowych partiach, w trzech ostatnich rozdziałach, autor
snuje refleksje nad pewnymi cechami współczesnego społeczeństwa, czy
funkcjonowaniem różnych społeczności, czy to klinicznych, czy też grup,
które walczą o sukcesję, schedę, pamięć po ojcu założycielu. Dla tych
ostatnich Correale używa w analizie freudowskiego mitu o hordzie
pierwotnej, buncie synów wobec ojca, ustanowieniu totemu i czczeniu go,
co spaja grupę ojcobójców. Zarówno w tych refleksjach, jak i fragmentach
bardziej klinicznych, dotyczących stanów psychotycznych i halucynacji
dominują odniesienia do psychoanalizy francuskiej, również lacanowskiej.
W nieco mniejszym stopniu, choć wciąż wyraźne, obecne są w tekście
inspiracje bionowskie. Bardziej jednak fundamentalną sprawą jest to, w
jakiej części dyskursu psychoanalitycznego umieszcza to książkę
Correale. Jak przypomina przecież Marianne Leuzinger-Bohleber (2014,
s.15) psychoanaliza jest wciąż głównie rozumiana jako nauka o
nieświadomym. Jednak samo rozumienie tego, co nieuświadamiane zmieniało
się diametralnie w ciągu ostatnich stu lat. Najważniejsze przemiany w
konceptualizacji tego pojęcia nastąpiły zapewne po II wojnie światowej.
Proces ten przedstawiany jest w wyczerpujący sposób w kolejnych,
ukazujących się w ostatnich latach, publikacjach niemieckojęzycznych
(Kettner, Mertens, 2010, Gödde, Buchholz 2012, Gödde 2018, Storck,
2019), czasem również anglojęzycznych (Newirth, 2023). Zasadniczą
kwestią jest to, że rozumienie przez Correale nieświadomego odnosi się
do tego, co Freud nazwał niewypartym nieświadomym. Nie jest ono efektem
procesu represji, ale pierwotnych procesów, które zachodzą u samego
zarania fizycznego i psychicznego życia człowieka. Chodzi tu o tworzenie
się psychiki człowieka.